Sandro Pertile w rozmowie z Sebastianem Szczęsnym (TVP Sport)
Sandro Pertile w rozmowie z Sebastianem Szczęsnym (TVP Sport)

Czy decyzja o skróceniu Pucharu Świata była trudna? Kiedy odbędą się mistrzostwa świata w lotach w Planicy? Czy wystartuje Letnie Grand Prix? Między innymi na takie pytanie odpowiedział Sandro Pertile, które od 1 kwietnia zastąpi Waltera Hofera w roli dyrektora Pucharu Świata.

Sebastian Szczęsny: – Wiem że mieszkasz w Predazzo, prawda? To jest północ Włoch, byłem tam w tym roku podczas ferii zimowych na nartach. Wszyscy wiemy jak wygląda sytuacja w tej chwili w tamtym regionie. Możesz powiedzieć co się u ciebie dzieje? Jesteś cały czas w domu? Czy ludzie wychodzą na ulice w Predazzo, Cavalese czy Moenie?
Sandro Pertile: – Przede wszystkim najtrudniejsza sytuacja jest w okolicach Mediolanu i Bergamo. Szczególnie Bergamo jest miejscem w którym jest najgorzej. W krótkim czasie umierało i umiera tam wiele ludzi. To dramatyczne wyzwanie dla naszej medycyny. Sytuacja jest naprawdę krytyczna. Codziennie widzimy nagrania z jakimi zadaniami muszą się zmierzyć nasi lekarze. Praca non stop, po dwanaście godzin, bez czasu na odpoczynek. Są niczym misjonarze. To jest coś niewiarygodnego, co się tam dzieje. Na szczęście w Predazzo sytuacja nie jest tak ciężka. W ostatnich czterech dniach mieliśmy tu osiem zachorowań na koronawirusa. Od około ośmiu-dziesięciu dni ludzie są zobligowani przez władze do niewychodzenia z domu. Ja pozostaję w domu odkąd wróciłem z RawAir. Byłem z rodziną i nie wychodziłem z domu przez ostatnich dziesięciu dni.

– Jak się czujesz? Wszystko jest w porządku?
– Osobiście czuję się bardzo dobrze. Jak zapewne wiesz, byłem poproszony przez norweską służbę zdrowia o kwarantannę w czasie Raw Air. Oczywiście w pełni rozumiałem ich intencje. Nie było żadnej dyskusji. Pozostałem kilka dni w Lillehammer. Mieszkałem zupełnie sam w małym domku w górach. Sam sobie gotowałem, na szczęście miałem makaron ze sobą więc mogłem gotować we włoskim stylu. Sytuacja była dziwna, ale miejsce było przepiękne i miałem dużo czasu żeby odpocząć i pomyśleć o przyszłości.

– Porozmawiajmy chwilę o sporcie. To była trudna decyzja, by skrócić sezon i zakończyć go w Trondheim.
– Tak, na pewno. Ja nie uczestniczyłem w tych rozmowach, bo byłem na kwarantannie, ale wiem że były to bardo ciężkie rozmowy, ale patrząc na to jak sytuacja chorobowa się rozwinęła to była dobra decyzja. Wszyscy zawodnicy są obecnie zdrowi, są w domach gdzie spędzają czas ze swoją rodziną. To najważniejsze. Gdybyśmy poczekali trzy-cztery dni, zastalibyśmy zamknięte lotniska i wszyscy stanęlibyśmy przed wyzwaniem, tak jak choćby polski zespół. Nikt nie wiedział co się może stać w najbliższych tygodniach. Czy mogło by to trwać krótko, czy rozciągnąć się na wiele tygodni.

Mógłbyś powiedzieć, bo pewnie nie wszyscy kibice skoków wiedzą, jak Stefan Kraft otrzymał Kryształową Kulę, a Austriacy nagrodę za triumf w Pucharze Narodów?
– Szczerze? Tego nie wiem, nie byłem obecny w tym czasie. Po tym jak rozstałem się z zawodnikami z Lillehammer straciłem z nimi kontakt. Decyzja zapadła bardzo szybko. I szczerze, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Musisz zapytać Waltera Hofera, on na pewno wie wszystko na ten temat.

– Porozmawiajmy teraz o przyszłości. Wszystkie federacji narciarskie są teraz w bardzo trudnej sytuacji z powodu epidemii koronawirusa. Mówię w kontekście przygotowań do nowego sezonu, w kontekście obozów sportowych, zamkniętych skoczni. Z powodu kwarantanny skoczkowie nie mogą opuszczać domów. To jest ciężka sytuacja. Czy rozmawialiście z federacjami o przyszłości? Jak to może wyglądać?
– Jeszcze nie. Na razie koncentrujemy się na naszych wewnętrznych sprawach. Teoretycznie w połowie kwietnia mieliśmy mieć spotkanie wiosenne, które już zostało odwołane. Jednocześnie wysłaliśmy do federacji narciarskich zapytania jakie są ich propozycje odnośnie działań na przyszłość. Nie chcemy tracić czasu, ale musimy postępować w taki sposób jaki dyktuje nam sytuacja związana z epidemią wirusa. Dlatego raz jeszcze podkreślam nie chcemy tracić czasu, dlatego wysłaliśmy te zapytania, by do połowy kwietnia przysłać nam propozycje. Wkrótce będziemy mieli wideokonferencję pionu zarządzającego FIS, by zdecydować co dalej. Będzie to dla mnie wyzwaniem, bo jak wiesz w ostatnim czasie pracowałem przy mistrzostwach świata w biathlonie w Anterselvie i spędziłem tam pięć tygodni na przygotowaniach, w czasie imprezy i chwilę po. 
Dla mnie RawAir i Planica miały być czasem przejęcia obowiązków od Waltera. Niestety musieliśmy wszystko zatrzymać w nieoczekiwanych okolicznościach. Dlatego chcę wykorzystać najbliższe tygodnie, by do końca przejąć obowiązki dyrektora PŚ od Waltera. Mam z nim cały czas kontakt i krok po kroku będziemy ewoluować w tej sytuacji. Nie jestem w stanie powiedzieć będziemy skakać latem, będziemy skakać we wrześniu. Szczerze, to co się teraz dzieje mogę określić mianem małej wojny. Rozumiemy że może to potrwać długo, że to co się dzieje może zająć tygodnie, ale tego nie wiemy na pewno. To, co można zaobserwować, to fakt, że wirus rozprzestrzenia się po całym świecie. Ludzie nie mają możliwości by normalnie pracować, to na pewno będzie miało wpływ na ekonomię wszystkich państw. W naszym przypadku musimy zdać sobie sprawę, że być może będzie miało to również wpływ na sezon letni, i tego jeszcze nie wiemy, ale być może decyzja będzie taka, że lato zespoły poświęcą wyłącznie na treningi. Na treningi w domu, bo trzeba będzie oszczędzać pieniądze na zimę. Nie wiemy. Sytuacja jest niestabilna i bardzo wymagająca.

– Czy FIS ma jakieś opcje dotyczące mistrzostw świata w lotach narciarskich, które z powodu koronawirusa zostały odwołane? Czy jakieś daty są brane pod uwagę? Rozmawialiście na ten temat? Co o tym sądzisz?
– Mogę zapewnić, że próbuję wpasować mistrzostwa świata w przyszłoroczny kalendarz skoków. Mamy kilka opcji Jedna z nich jest taka, że zorganizować je na koniec sezonu – to jest to prostsze rozwiązanie. Inne jest takie żeby przeprowadzić je w pierwszej części sezonu.

– W grudniu?
– Może być grudzień, może być styczeń. To jest trudne w tej chwili do przewidzenia. Grudzień w ostatnim czasie był sporym wyzwaniem związanym z produkcją śniegu. Tu trzeba zwrócić uwagę również na inny aspekt. W grudniu nie organizowaliśmy zawodów na skoczniach do lotów, więc generalnie problemy ze śniegiem, brak wielu skoków na śniegu sprawiają że z tego punktu widzenia mistrzostwa w grudniu może nie są najlepszym rozwiązaniem. Ale dyskusja cały czas trwa i krok po kroku idziemy do przodu.

– Ale jest możliwe przeprowadzenie dwóch mistrzostw świata w jednym sezonie? Klasycznych i w lotach?
– Wydaje mi się, że jesteśmy w wyjątkowej sytuacji. Myślę że możemy zaakceptować pewne wyjątki biorąc pod uwagę jak nieoczekiwanie zakończyliśmy ten sezon. Musimy też zrozumieć wysiłek organizatorów i wydaje mi się że będzie fair dać im kolejną szansę.

Kiedy możemy oczekiwać jakichś konkretnych pomysłów, decyzji FIS?
– Pod koniec marca ma się odbyć spotkanie rady zarządu federacji w związku z tym myślę, że jakichkolwiek informacji możemy spodziewać się na początku kwietnia. W ciągu najbliższych dwóch tygodniu sytuacja będzie się rozwijać i jakieś decyzje zapadną.

– Oczywiście czekamy na jakieś newsy, na decyzje ale teraz najważniejsze byśmy byli zdrowi.
– Kwarantanna to najważniejsza część tego co się dzieje, i powinniśmy jej bezwzględnie przestrzegać. Bo jeżeli nie będziemy zdrowi, to nie ma sensu rozmawiać o czymkolwiek innym. Więc ściskajmy kciuki, walczmy każdego dnia by zachować zdrowie.

Źródło: Sport.tvp.pl/Sebastian Szczęsny

Temp. 8℃
Wiatr 4,92km/h
całkowite zachmurzenie
Wisła