Zostawcie Rukę w spokoju
Zostawcie Rukę w spokoju

Pierwsze weekendy Pucharu Świata co roku są dość podobne. Zazwyczaj mocno wieje, więc jest sporo niespodzianek, ale i tak po konkursach wielu próbuje wyciągać z tego dalekosiężne wnioski. Tak się porobiło na tym świecie, że wszystko ma być szybko, więc już „wiadomo”, że sezon zdominują Norwegowie (o ile nie dadzą się więcej dyskwalifikować), Ryoyu Kobayashi już nie ten sam, Stefan Horngacher ma problem w Niemczech, a nasi zaspali i tak dalej. Bardzo ciekawe opinie, choć zaraz mogą być nieważne. Nic straconego, wtedy od razu pojawią się nowe.
Cóż, pójdę pod prąd i poczekam. Bo na razie trudno cokolwiek wyczytać z tego, co na przykład zaprezentują dalej Biało-Czerwowni.

Kamil Stoch był w Wiśle na podium, ale czy jest już w formie, która pozwoli mu regularnie o to walczyć? To samo dotyczy Dawida Kubackiego, który w Wiśle po drużynówce miał najlepszy indywidualny wynik. Maciej Kot naprawdę odżył i będzie regularnie punktował? Mogę takich pytań postawić jeszcze całą masę, tylko na razie nie sposób udzielić na nie odpowiedzi. Może byłoby łatwiej, gdyby w Ruce odbyły się dwa konkursy?

Chociaż nie sądzę. Byłem w Laponii chyba dziesiąty raz i w zasadzie zawsze scenariusz jest podobny. To znaczy głównie jest ciemno, do tego wieje, a skoczkowie próbują walczyć, ale często trudno nie odnieść wrażenia, że klasyfikację ustawił wiatr. Albo, choć to zdarza się rzadko, nawet nie mają okazji próbować, jak w ostatnią niedzielę.
Inna sprawa, że kompletnie nie wyobrażam sobie cyklu PŚ bez tego miejsca. Zazwyczaj jest zimno i wieje, fakt, ale zawsze pięknie.

Nie ma drugiego miejsca w kalendarzu, które tak bardzo kojarzyłoby się z zimą. Takiego, gdzie naprawdę zaczyna się zima. Dwa ostatnie zdania pewnie wystarczą, żeby domyślić się, że przy wszystkich wadach stacji narciarskiej Ruka jako miejsca do skakania na nartach, będę mocno bronił tego miejsca. A trzeba, bo często wraca w dyskusjach temat tego, że może FIS powinien omijać to miejsce. Otóż uważam, że nie powinien, więc zostawcie Rukę w spokoju.

Kamil Stoch kilka razy mówił, że więcej do Kuusamo (to miasto, które leży ponad 20 km od stacji narciarskiej Ruka) nie poleci, ale zawsze chwilę później zmieniał zdanie. Półtora tygodnia temu w Wiśle zapytałem go, czy zima już się zaczęła, ale szybko odpowiedział, że w Polsce odbył się prolog, a po zimę trzeba lecieć do Laponii. I trudno się z nim nie zgodzić. Na miejscu jest Mikołaj, ten oryginalny. Do tego śniegowe czapy na gałęziach drzew i często siarczysty mróz. Pewnie, że czasem przemarznięty człowiek pod skocznią ma dość, ale z drugiej strony chodzi o sport zimowy, a jeśli ktoś chcę się grzać, to latem, gdy zawodnicy trenują w zawodach na igelicie. Naprawdę jest coś magicznego w północnej Finlandii i mam nadzieję, że jeszcze długo świat skoków będzie mógł to sprawdzać co roku, a nie tylko wspominać.

Wyszło może mało sportowo, ale ostrzegałem na początku. No i obiecuję, że po Niżnym Tagile nie będzie zachwytów nad lokalizacją Pucharu Świata, bo choć opieram się tylko na zdjęciach, to z jakiegoś powodu, żadne z nich nie było efektowne. Zostają więc tylko skoki, chociaż… wciąż myślę, że czas na pierwsze wiążące wnioski przyjdzie po zawodach w Engelbergu. Swoją drogą przepięknym miejscu, ale to opowiadanie na inną historię.

Kamil Wolnicki „Przegląd Sportowy”

Temp. -4℃
Wiatr 4,6km/h
całkowite zachmurzenie
Ruka
Temp. -8℃
Wiatr 1,71km/h
bezchmurnie
Nizhny Tagil
Temp. -4℃
Wiatr 0,5km/h
bezchmurnie
Planica