Znowu emocje zaczną się od Małysza
Znowu emocje zaczną się od Małysza

Wreszcie! Bo ileż można czekać? Wielkim sportowym szaleństwem w Wiśle na skoczni im. Adama Małysza rozpocznie się 41 sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Wprawdzie 8-miesięczną przerwę tradycyjnie urozmaicały nam konkursy letniego cyklu, czasami nader emocjonujące jak choćby te w Zakopanem, ale raczej wszyscy zgodni są co do tego, że te „właściwe” skoki narciarskie, to jednak zima. Nawet mimo, że śnieg, i to ten wyprodukowany, będzie najprawdopodobniej wyłącznie na zeskoku.

I znowu niczym bumerang wracają niemal te same pytanie. Jak to będzie wyglądało? Kto w tym sezonie będzie grał pierwsze skrzypce? Czy Kamil Stoch włączy się do walki o Kryształową Kulę? Kto sięgnie po złoto mistrza świata w lotach? Hattrick 4 zwycięstw w Turnieju 4 Skoczni? Czy obronimy Puchar Narodów? I to podstawowe: Gdzie w tym wszystkim będą Polacy?

Sprawa wydaje się jasna. Na inaugurację, czyli Wisłę, startujemy z poziomu faworytów zarówno w konkursie drużynowym jak i indywidualnym. W kolejnych zawodach oczekiwania wynikowe, co zrozumiałe, także będą wysokie. Bo mam ku temu podstawy. To u nas są 3,4 i 5 skoczek ostatniego sezonu. To my mamy triumfatora letniego cyklu. A jak do tego dodamy bardzo dobre wieści napływające z biało-czerwonego obozu dotyczące zrealizowanego planu przygotowań, to mamy obraz pięknie rysującego się sezonu. Nowy trener Michal Dolezal z drobnymi modyfikacjami będzie kontynuował marsz drogą wyznaczoną przez Stefana Horngachera. Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła to zawodnicy, którzy mają walczyć o zwycięstwa. Tego się od nich będzie oczekiwać. Tym bardziej, że sam Żyła przyznaje, że marzenia o triumfie w całym sezonie Pucharu Świata, to nie są wcale marzenia ściętej głowy. Maciej Kot wierzy, że jego los wreszcie się odmieni. Wspólnie z nowym szkoleniowcem położyli nacisk na elementy, na które skoczek z Zakopanego od pewnego czasu nie zwracał tak dużej uwagi. Powinno być lepiej. Podobnie w przypadku Jakuba Wolnego, który w ubiegłym sezonie poczuł wolność, szczególnie na skoczniach do lotów, otarł się o podium i wydaje się być gotowy do tego, by podjąć poważne wyzwanie próby wskoczenia do pucharowej czołówki.

Ponoć rozszyfrowano tajemnicę sukcesu Ryoyu Kobayashiego z zeszłego sezonu. Młodszy z braci Kobayashich wygrał 13 indywidualnych konkursów, a łącznie aż 21 razy stawał na pucharowym podium. Tym kluczem teoretycznie było doskonałe przejście z odbicia do fazy lotu. Japończyk robił to błyskawicznie, z minimalną utratą prędkości odlatywał rywalom. Gdzieś tam jeszcze wspominano o „norweskim” kombinezonie, czy obniżonej pozycji najazdowej (tak na marginesie sam zainteresowany o tym mówił) Tajemnica została niby rozszyfrowana….. i co z tego? Młodszy z braci Kobayashich rozniósł system. Nikt mu nie zagroził. Bo skoki narciarskie to nie jeden, czy dwa elementy. To skomplikowany mechanizm, w którym zadziałać musi każdy z wielu trybików. Czy Ryoyu będzie w stanie również w tym sezonie skakać porównywalnie daleko? Jak najbardziej! Przygotowując się pod okiem nowego trenera Richarda Schallerta, będzie groźny. Zresztą sprawdziany formy w drugiej części lata to potwierdzają. Przy czym Ryoyu to nie jedyna japońska nadzieja. Jest przecież także jego starszy brat Junshiro, a przede wszystkim Yukiya Sato.

Ale nie tylko Ryoyu. Wielką ochotę na to by znowu świecić odpowiednim blaskiem mają inne gwiazdy. Gregor Schlierenzauer wierzy, że będzie w stanie walczyć nie o zwykły byt w konkursie, ale o zwycięstwo w nim. Środkiem do tego, by wrócić na najwyższy stopień podium ma być Werner Schuster, były trener Niemców, z którym Austriak współpracował na początku swojej kariery. Miniony letni cykl Schlierenzauer zakończył na 12 miejscu. Najlepsze osiągnięcie od 2014 roku, kiedy to był 4. Parafrazując, wprawdzie ta letnia jaskółka zimy nie czyni, ale warto będzie bacznie mu się przyglądać. Zresztą siła Austriaków, to nie sam Schlierenzauer,  to przede wszystkim Stefan Kraft, to także rosnący w narciarskie piórka Philipp Aschenwald o Michaelu Hayboecku czy Danielu Huberze nie wspominając. 4 miejsce w klasyfikacji Pucharu Narodów to dla podopiecznych Andreasa Feldera i austriackich kibiców zdecydowanie za mało. Obiecali poprawę. 

Powrót na szczyt marzy się również Peterovi Prevcowi. Słoweniec poprzedni sezon z powodu kontuzji i operacji kostki musiał spisać na straty. Jak sam mówił, pucharowe konkursy minionego sezonu traktował już jako wstęp do tego, który za moment rozpocznie się w Wiśle. Realnie patrząc na to, by skakać tak jak w okresie 2015/16, kiedy to wygrał 15 konkursów, raczej już nie ma szans. Ale walka o miejsca w czołówce to jego cel. Atmosfera w zespole zdecydowanie się poprawiła, presję zdjęli z niego młodsi, bo spore oczekiwania są skierowane w stronę Timiego Zajca, a to oznacza że Peter mógł spokojnie budować swoją formę.

Ciekawa sytuacja jest za naszą zachodnią granicą. Niemcy pozbawieni Andreasa Wellingera nadzieje na zwycięstwa pokładają w Karlu Geigerze i Marcusie Eisenbichlerze, który latem jednak nie zachwycił. A może zza pleców zaatakuje Stephan Leyhe? Nie byłoby to wielką niespodzianką biorąc pod uwagę fakt, że wygodę miejsca na podium już zna, a poza tym sam za cel stawia sobie zakończenie sezonu w czołowej 10-tce. Jak Niemcy będą latać pod okiem Stefana Horngachera? Na pewno wysoko i daleko.

Norwegowie także nie schodzą poniżej pewnego pułapu. I tego możemy być pewni również w zbliżającym się sezonie. Chociaż drużynowo w ostatnim  sezonie rozczarowali. Robert Johansson przyznał że dawno nie czuł się tak dobrze i należy zwrócić uwagę, że każdego roku gromadzi więcej punktów w Pucharze Świata. Johan Andre Forfang jest gwarancją wysokiego poziomu. No i pojawia się pytanie, czy Daniel Andre Tande wyczerpał już limit pecha i kontuzji, i jak będzie funkcjonowało jego uszkodzone kolano. Skoro on sam jest optymistą….

Można dyskutować, snuć wizje sezonu, teoretyzować a i tak sportowe życie napisze swój własny scenariusz. Im bardziej zaskakujący, tym lepiej. A jak mawiał William Wharton „Jeśli będziemy patrzeć daleko w przyszłość, sparaliżuje nas strach” to wobec tego skoncentrujmy się na tym, co tu i teraz. A to „tu i teraz” to inauguracja Pucharu Świata w Wiśle. Wyniki możemy prognozować, ale nie możemy być ich pewni, za to fantastycznej atmosfery i mocnego otwarcia sezonu już jak najbardziej!.

Temp. -4℃
Wiatr 4,6km/h
całkowite zachmurzenie
Ruka
Temp. -8℃
Wiatr 1,71km/h
bezchmurnie
Nizhny Tagil
Temp. -4℃
Wiatr 0,5km/h
bezchmurnie
Planica