Sprawiedliwy niedosyt
Sprawiedliwy niedosyt

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale też nikt, że aż tak ciężko. Cóż, na początku Pucharu Świata w głównej roli wystąpił wiatr, a zawodnicy zwarli się w walce o nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego. Jakby tego było mało, czasami bardziej niż o aspekcie sportowym, mówiło się o tym co wokół. A to zeskok w Wiśle ( i próby z ratrakiem), a to dyskwalifikacje za nieregulaminowe kombinezony w Ruce – trzech „ustrzelonych” Norwegów, daje do myślenia. Alexander Stoeckl nie szuka wymówek – To nasza wina! Nie sprawdziliśmy kombinezonów w każdym miejscu, odnośnie przepuszczalności powietrza i za to zapłaciliśmy. To się już więcej nie powtórzy! Nie zmienia to faktu, że pytanie o te kombinezonowe wpadki inni trenerzy znacząco się uśmiechali.

No dobrze, ale dość wokół skoków, kilka słów na temat samego skakania na nartach. Po 3 miejscu Kamila Stocha w Wiśle na kolejne podium czekaliśmy do konkursu drużynowego w Klingenthal. Jak wygrywać to z klasą! I tak też podopieczni Michała Doleżala zrobili. Że były delikatnie loteryjne warunki? Owszem, ale trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Cała czwórka spisała się znakomicie. Drugi wynik w całej stawce, patrząc indywidualnie, miał Piotr Żyła, czwarty – Dawid Kubacki. Do tego świetne skoki Jakuba Wolnego i dwie solidne próby na odległość 126 metrów Kamila Stocha spowodowały, że po raz siódmy w historii świętowaliśmy triumf w konkursie drużynowym. I to jaki triumf! Nad drugą Austrią mieliśmy aż 25 punktów przewagi. Może nie jest to tak imponujące zwycięstwo jak to w ubiegłym sezonie w Willingen, kiedy nad Niemcami, którzy zajęli drugie miejsce, górowaliśmy ponad 79 punktami, ale wygrana w Klingenthal pokazuje aktualną siłę i potencjał podopiecznych Michala Doleżala. Są, mogą! Niestety jeszcze nie wszystko jest ustabilizowane.

Po biało-czerwonej sobocie, a przede wszystkim mając w pamięci jakość skoków z „drużynówki” mieliśmy pełne prawo liczyć, że indywidualnie również „..niedziela będzie dla nas”. Jednak drugiego dnia w Klingenthal już tak różowo nie było. Bywa. Przede wszystkim należy wspomnieć, że był to chyba najbardziej sprawiedliwy konkurs w tym sezonie. Wreszcie oglądaliśmy bitwę na formy, a nie walkę z wiatrem, choć ten czasami próbował wtrącić swoje trzy grosze.

Z sześciu Polaków startujących w I serii, do finału awansowało pięciu Brzmi nieźle prawda? Ale gdy przyjrzeć się bliżej: dziesiąty Piotr Żyła; jedenasty Kamil Stoch; piętnasty Dawid Kubacki, dwudziesty piąty Klemens Murańka i trzydziesty Jakub Wolny. Zaczynamy się delikatnie zastanawiać.… bo to chyba ciut poniżej tego, czego oczekiwaliśmy po tak spektakularnym występie w sobotę. W efekcie kończymy niedzielę z Piotrkiem i Kamilem w „10”-tce. Otwarcie trzeba powiedzieć, że jest spory niedosyt.

W czym tkwią błędy? Jestem przekonany, że zawodnicy wspólnie z trenerami doskonale wiedzą nad czym trzeba pracować. Każdy skok jest odpowiednio analizowany. I tu wydaje mi się, że nie trzeba nic diametralnie zmieniać, czy dokonywać jakiejś przebudowy. Wystarczy być może doszlifować pewne elementy, „naoliwić” całą maszynę, by działała idealnie, tak, jak przede wszystkim zawodnicy, ale i my byśmy sobie tego życzyli.

Dawid Kubacki poniżej pewnego (czyt. wysokiego) poziomu przecież nie schodzi. Cierpliwie, krok po kroku buduje swoją dyspozycję i jestem przekonany, że jest już ona blisko. Piotr Żyła…. Espen Bredesen, dwukrotny medalista olimpijski i mistrzostw świata mawiał, że najpierw trzeba wygrać konkurs w głowie, a później przełożyć to na skocznię. Piotrek fizycznie i technicznie, pomijając zdarzające się oczywiście błędy, o których sam mówi, wydaje się być odpowiednio przygotowany. Skacze w miarę powtarzalnie, daleko, brakuje chyba tej mentalnej kropki nad „i”. Kamil Stoch to wzór profesjonalizmu. 16 lat w Pucharze Świata to olbrzymie doświadczenie, z którego nasz trzykrotny mistrz olimpijski czerpie. On nic nie musi, on może… i spokojnie, da nam w tym sezonie chwile olbrzymiej radości.

Maciek Kot, Jakub Wolny – jak mówi Michal Doleżal, współpraca, trening, analiza błędów to jedno, ale zawodnicy sami muszą pewne rzeczy przetrawić, wdrożyć. Tu Doleżal mówi dokładnie to samo co Stefan Horngacher, kiedy pracował z naszą kadrą. Kuba w Klingenthal, w konkursie drużynowym pokazał że potrafi! Maciek przechodzi surową lekcję cierpliwości i sportowej pokory. Obaj potrzebują pozytywnych bodźców, impulsu wynikowego. Najważniejsze że wspólnie z trenerem wiedzą w którą stronę zmierzać, co robić, więc poczekajmy.

Wreszcie głęboko może odetchnąć też Klemens Murańka. Na punkty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata czekał ponad 1000 dni. Mam nadzieję, że 27. miejsce w niedzielę doda mu  pewności siebie i na kolejne punkty nie będzie musiał już tak długo czekać, bo praca jaką wykonał w okresie przygotowawczym musi wreszcie zacząć przynosić wymierne efekty.

I najważniejsze, to spokój. To przecież początek sezonu. Za nami dopiero 5 konkursów indywidualnych, które miały 4 zwycięzców – 2 x Daniel Andre Tande, Yukiya Sato, Stefan Kraft i Ryoyu Kobayashi. Pojawiło się kilku debiutantów na pucharowym podium jak Kilian Peter, Philip Aschenwald czy Mariusz Lindvik. Brak dominatora! I dobrze, bo dzięki temu konkursy są ciekawsze i bardziej emocjonujące, kiedy kandydatów do zwycięstwa i podium jest znacznie więcej i trudno wskazać murowanego faworyta. Choć wygrywając w Klingenthal Ryoyu Kobayashi małe co nieco wątpiącym udowodnił. A biorąc pod uwagę fakt, że w tym sezonie już dwukrotnie stał na podium i ani razu nie wypadł z czołowej szóstki – należy zacząć naprawdę znacznie uważniej mu się przyglądać.

Sebastian Szczęsny/TVP Sport

Temp. -4℃
Wiatr 4,1km/h
całkowite zachmurzenie
Ruka
Temp. -7℃
Wiatr 1,93km/h
bezchmurnie
Nizhny Tagil
Temp. -2℃
Wiatr 0,5km/h
pochmurno z przejaśnieniami
Planica